niedziela, 21 październik 2012

Nigel Berley - Niewinny Antropolog

Opublikowano w Recenzje
/

„Niewinny antropolog”, to inteligentna satyra, poprzez którą autor daje możliwość spojrzenia czytelnikowi w zabawny sposób na to co dzieje się podczas pracy w terenie.

Złota polska jesień potrafi zaczarować każdego. Feeria barw zaglądająca do nas zza okien, nastraja optymistycznie, zachęcając do nostalgicznych spacerów i wypadów za miasto. Co jednak, jeśli za oknem zamiast złotych kolorów jesieni zastaniemy deszczowy, depresyjny obrazek?

Dobra kawa i lektura – oto lekarstwo na szarugę! Kawa to rzecz gustu. Można lubić czarną, białą, z kardamonem lub bez. W tej dziedzinie porady są zbyteczne. Pozostaje dobra książka. 

„Niewinny Antropolog” Nigela Berley'a, to pozycja, którą śmiało można polecić na tzw. "gorszy dzień". Fabuła wydaje się być bliską każdemu młodemu badaczowi, który choć raz odważył się  podjąć badania w terenie. Bohaterem książki,  jest sam Nigel Barley, doktorant antropologii w Wielkiej Brytanii. Kiedy antropolog  decyduje się na wyjazd do Kamerunu, aby przeprowadzić badania doktoranckie wśród plemienia Dowayo,  spotyka go masa nieprzewidzianych przeciwności. „Niewinny antropolog” to  pamiętnik terenowy, który przybliża nam codzienną walkę  z problemami, jakie spotykają badacza podczas pracy w terenie.

Dzieci DowayosDzieci Dowayos - fot. Paloma Romero

Książka z pewnością może posłużyć jako doskonała lekcja realiów etnograficznych badań terenowych. Jeśli jednak spojrzymy na nią pod względem fabuły, możemy w niej dostrzec przede wszystkim zabawną powieść o bardzo napiętej akcji. Jednym słowem dla każdego coś miłego.

Warto podkreślić, że aby dobrze odnaleźć się w fabule książki, w cale nie trzeba wiedzieć czym jest  antropologia. Enigmatyczne terminy zgrabnie wplecione w humorystyczną fabułę, pozwalają w niezauważony sposób przebrnąć przez antropologiczną teorię.

„Niewinny antropolog”, to inteligentna satyra, poprzez którą autor daje możliwość spojrzenia czytelnikowi w zabawny sposób na to co dzieje się podczas pracy w terenie. Już przed wjazdem do Kamerunu, badacz napotyka na biurokratyczne problemy w rodzinnej Anglii. Trudności zaczynają się od niechętnej do współpracy komisji finansowania, przez absurdalne wymogi Ambasady Kamerunu (dotyczące wizy i zezwoleń na badania),  na braku wsparcia ze strony rodziny kończąc.

Gdy Barley wnika w nieznany teren podstawowym problemem staje się język Dowayo. Język Dowayo jest jednym z języków tonalnych[1], które wymagają precyzyjnej  modulacji słowa. Niewłaściwe użycie słowa, może spowodować całkowitą zmianę znaczenia. Nietrudno wyobrazić sobie jak wiele zabawnych przygód spotkało badacza w czasie nauki.

Barley reprezentuje ciekawe spojrzenie na antropologię. Jest teoretykiem, który pracując w ternie, nie boi się opisywać nieprzyjemnych realiów antropologicznych badań. Czyni to jednak z niepoprawnym, niekiedy bazującym na granicy obłędu, komizmem.

Taki rodzaj narracji nie przybiera zatem formy "księgi skarg i zażaleń" rozgorączkowanego badacza, a jedynie dojrzałej refleksji antropologa świadomego swoich ograniczeń. Dzięki doskonałemu warsztatowi autora zyskujemy możliwość poznania towarzyszących mu emocji. Niejednokrotnie zamiast antropologa z dumnie wypiętą piersią, widzimy bezradnego człowieka. Niepewnego słabeusza, który leżąc na niewygodnym łóżku w obcej chacie, w obcym kraju, zastanawia się czy będzie wstanie przetrwać kolejny atak biegunki spowodowanej lokalnym jedzeniem i jeszcze bardziej przerażające zabiegi medyczne.

Plemię DowayoPlemię Dowayo - fot. Paloma Romero

Autor pisze o swoim życiu w Afryce w sposób świeży i kąśliwy.  Nie wstydzi się swoich potknięć. Jest na tyle uczciwy w relacji z czytelnikiem, że często ośmiesza siebie do granic możliwości. Taki styl pisania bardzo mocno przypomina mi Petera Fleminga -  ubaw po pachy przez całą lekturę. Niestety, autor podobnie jak Fleming popełnił jeden kardynalny błąd.Autor serwuje spojrzenie na historię z  tzw. „lotu ptaka”,  co sprawia, że historia wydaje się być bardzo zabawną i łatwą w odbiorze, stawiając jednak czytelnika na odległość. W ten sposób nie pozwala się mu się do końca zaangażować w historię, sprawiając, że może odnieść wrażenie wyobcowania z historii.

Pomijając ten jeden stylistyczny mankament,  „Niewinny antropolog” jest idealną lekturą dla wszystkich osób, które lubią się śmiać i nawet jeśli nie są antropologami, choć na chwilę się chciałby się  nimi poczuć.

 



[1] Najwięcej języków tonalnych występuje w Azji Południowo-Wschodniej oraz w zachodniej Afryce. Przykładami języków tonalnych są tajski, wietnamski, języki chińskie, czadyjskie czy też język joruba.