sobota, 21 kwiecień 2012

Landjahr

Opublikowano w Artykuły
/

W polskich pracach naukowych, bardzo ciężko spotkać opracowania dotyczące Landjahru, odnoszącego się do pracy na roli w ramach programu oświaty na rzecz nazistowskich Niemiec.  Autor artykułu dokonuje próby charakterystyki pojęcia, na przykładzie powiatu mikołowskiego.

Program edukacyjny III Rzeszy w pamięci zbiorowej Górnoślązaków

Pomimo upływu 67 lat od zakończenia II wojny światowej wiele aspektów z tego okresu dla polskiej historii (jako nauki), jak i antropologii, pozostaje nierozpoznanymi. Problem ten w szczególności dotyczy obszarów pogranicznych, których specyfika ukształtowała tak, a nie inaczej historię oraz pamięć zbiorową ich mieszkańców. Pomimo wielu publikacji na temat polityki III Rzeszy wobec Ziemi górnośląskiej [zob. np. Kaczmarek 1998; 2006; 2010], w Polsce nie istnieje pojęcie Landjahru, które odnosi się do pracy na roli w ramach programu oświaty na rzecz nazistowskich Niemiec, a co za tym idzie nie ma żadnych opracowań na jej temat. W niniejszym artykule skupiam się na powiecie mikołowskim (tj. Mikołów, Łaziska Średnie, Borowa Wieś, Mokre, Ornontowice) który podczas II wojny światowej był włączony do powiatu pszczyńskiego w rejencji katowickiej. Na tych terenach przeprowadziłem badania  od sierpnia do grudnia 2009 r. w ramach badań nad okresem II wojny światowej w pamięci zbiorowej Górnoślązaków. W trakcie tych badań natknąłem się na problem obowiązkowej pracy, po ukończeniu szkoły przez młodzież górnośląską w ramach Landjahr.

Landjahr[ Chłopcy z Górnego Ślaska podczas odbywania Landjahr'u
zdjęcie pochodzi z prywatnych zbiorów autora

Zanim przejdę do meritum, należałoby przyjrzeć się pojęciu „pamięć zbiorowa”. Nazywa się ją również „żywą historią”, ponieważ jest ona w swej istocie dynamiczna i ciągle poddawana weryfikacji przez swoich nosicieli. Pod tym pojęciem Barbara Szacka rozumie: „(...) wyobrażenia o przeszłości własnej grupy, konstruowane przez jednostki z zapamiętanych przez nie – zgodnie z odkrytymi przez psychologów regułami – informacji pochodzących z różnych źródeł i docierających do nich różnymi kanałami. Są one rozumiane, selekcjonowane i przekształcane odpowiednio do własnych standardów kulturowych i przekonań światopoglądowych. Standardy te zaś są wytwarzane społecznie, a zatem wspólne członkom danej zbiorowości, co prowadzi do ujednolicania ich wyobrażeń o przeszłości i tym samym pozwala mówić o pamięci zbiorowej dziejów własnej grupy” [Szacka 2005: 28]. Pamięć zbiorowa będzie zatem swoistym uzupełnieniem dla historii, ujawniającym specyfikę jej pojmowania przez daną grupę. Dokumentowana pozwala zaobserwować zmiany zachodzące pod wpływem różnych bodźców, które napotyka badany w ciągu swojego życia po interesującym nas okresie.

„Naród stoi ponad nami!” - o ideologicznym podłożu Landjahru

Jeszcze za czasów Republiki Weimarskiej, istniał program o nazwie Landhilfe, którego celem było zapobieganie bezrobociu wśród młodzieży. Po zmianie ustrojowej wraz z tym programem nakazano nauczania treści nazistowskich i prowadzenia zajęć sportowych oraz zmieniono nazwę na Landjahr [Schmitz-Berning 2000: 371].

Landjahr był programem oświaty mającym zastąpić dziewiąty rok szkolny. Początkowo zamierzano wprowadzić go w 1934 roku, lecz nie uczyniono tego z powodu słabej gospodarki III Rzeszy. W ramach programu młodzież czternasto- i piętnastoletnią wywożono w głąb kraju. Często była to Bawaria, ze względu na liczne tereny rolnicze. Tam zamieszkiwali u gospodarzy przez okres od kwietnia do grudnia. Do obowiązków młodzieży należała praca na roli, a także liczne prace domowe. Oprócz tego program przewidywał ćwiczenia ogólnorozwojowe: dla chłopców przede wszystkim ćwiczenia wojskowe, dla dziewczyn lekkoatletyczne i taniec. Landjahr miał na celu zwalczenie bezrobocia u młodych ludzi, oraz poprawę stanu gospodarki państwowej, po przez przystosowanie i zainteresowanie młodzieży pracą na roli. Program ten promowano także, jako mający pomóc w ochronie młodzieży przed rzekomymi zagrożeniami płynącymi z miasta, a także wychować w duchu narodowosocjalistycznym. Jednak wraz z upływem czasu oraz w wyniku wcielenia do III Rzeszy nowych terenów, coraz mniej młodych ludzi wyjeżdżało do pracy na wsi. Przyczyną była duża ilość młodzieży, którą przydzielano (głównie dziewczyny) jako pomoc domową w miastach. Wówczas zaczęto mówić o Pflichtjahr (dosł. „roczny obowiązek”), gdzie odbycie programu na farmie było jedną z opcji do wyboru [Hauke 1997: 9].

Po ukończeniu Landjahr młodzież mogła kontynuować naukę, bądź podjąć pracę. Często edukacja wiązała się z ukierunkowaniem przez władze nazistowskie, np. dziewczęta mogły być kierowane na szkolenie pielęgniarskie lub jako pomoc domowa. Należy zaznaczyć, że owe szkolenia wiązały się również z nauczeniem ideologicznym, co miało zapewnić kształcenie jednostki w odpowiednim kierunku, niemalże od jej poczęcia. Natomiast chłopcy, którzy wykazali się talentem mogli być skierowani do Narodowego Instytutu Edukacji Politycznej (Die Nationalpolitischen Erziehungsanstalten) [Hauke 1997]. NPEA była to elitarna szkoła średnia, która kształciła chłopców na „nową klasę rządzącą Niemiec” i niepodległa ogólnej administracji szkolnej [zob. np. Paustian 1994].


W tym miejscu możemy przyjrzeć się treści ulotki, którą otrzymywali rodzice, aby wyjaśnić im na czym polegał program Landjahr:

 

 

LANDJAHR

Ulotka dla rodziców na temat Landjahr

Landjahr jest publiczną instytucją edukacyjną, która jest podporządkowana Ministerstwu Nauki i Edukacji.

Landjahr ma na celu starannie wykształcić dziewczęta i chłopców, aby stali się odpowiedzialnymi i świadomymi młodymi Niemcami, którzy w pełni pragną zahartować się fizycznie i psychicznie, tak aby byli gotowi podjąć pracę i wykonać wszelkie zadanie, które im się powierzy.

Aby służyć całemu Narodowi. Powołanie do Landjahru jest nagrodą.

Kto zostanie powołany do Landjahr?

„Do wzięcia udziału w Landjahrze są zobowiązane wszystkie dzieci, które ukończyły szkołę po odbyciu prawnie ustanowionego obowiązku szkolnego i otrzymały powołanie do Landjahru” (§ 1 Ustawy pruskiej prawa dotyczącego Landjahru z dnia 24 marca 1934). Obozy Landjahru są miejscami najstaranniejszego (w sensie rygoru – dosłownie: najsprawniejszego, najmocniejszego) wychowania fizycznego, duchowego i osobowościowego (związanego z charakterem), a nie miejscami wypoczynku wątłych lub tylko częściowo sprawnych nastolatków. Dlatego też do Landjahru będą przyjmowani tylko chłopcy i dziewczęta, którzy w szkole, oraz w Hitlerjugend okazali się być szczególnie solidni, którzy posiadają dobre intelektualne zdolności pojmowania i fizycznie są w stanie sprostać wymaganiom życia obozowego.

Zakwaterowanie chłopców i dziewcząt

W jednym obozie jest umieszczanych średnio 60 objętych obowiązkiem Landjahru. Obóz Landjahru to mocne budowle dawnych folwarków, zagród chłopskich itp. Wydane przez Ministerstwo Edukacji Rzeszy przepisy gwarantują zdrowe zakwaterowanie, nienaganną opiekę i nieustanny nadzór lekarski. Obozy Landjahru podlegają służbowemu nadzorowi rządzącym prezydentom [Förderkreis Weindorf Johannisberg 6.04.2012].

 

Ulotka napisana jest propagandowym językiem i stawia na indoktrynację młodzieży w duchu nazistowskim. Zwraca się uwagę na rozwinięcie fizyczne i psychiczne młodzieży, która odnosi się do zwulgaryzowaną koncepcją nietzscheańską – Übermensch („nadczłowieka” ), według której nie tylko utrzymuje się „czystość rasy”, ale również „produkcję” nowo-jakościowych obywateli III Rzeszy, aby w przyszłości „godnie reprezentowali rasę panującą”.

 

Poniżej prezentuję film propagandowy III Rzeszy z 1939, przedstawiający „Dziewczyny w Landjahr”:

http://archive.org/details/1939-Maedel-im-Landjahr

Film przedstawia w skrócie przebieg całego programu Landjahr. Na początku ukazany jest przyjazd dziewczynek na teren obozu, które jeszcze zdezorientowane, ustawiają się w trójszeregu. Każda z nich jest jeszcze we własne ubraniu, co ukazuje, że wywodzą się z różnych środowisk i są na początku ścieżki indoktrynacji. Prowadząca, przemawia do nich, że „jesteśmy towarzyszkami”, co ma im uświadomić, że wszystkie są sobie równe i podlegają tym samym prawom. Najazd kamery na twarze dziewczyn, ilustruje mozaikę towarzyszących im emocji, od smutku do drwiącego uśmiechu.

Następne ujęcia ilustrują przykładowy dzień w obozie, który zawsze zaczyna się od gimnastyki, porannej toalety, oraz oddania hołdu Führerowi i Trzeciej Rzeszy. Film prezentuje wachlarz umiejętności, których nauczą się przyszłe żony, matki i gospodynie domowe. Dziewczynki wykonują między innymi takie czynności jak przygotowanie siennika, sprzątanie, prasowanie, wypiek chleba, praca na roli. Możemy je zobaczyć także podczas nauki, oraz tańca w strojach ludowych. Na końcu filmu zobaczymy te same dziewczęta w osobliwej scenie: ubrane w mundurki BDM (Bund Deutscher Mädel – pol. Związek Niemieckich Dziewcząt), w dyscyplinie stojące przed dużym ogniskiem wraz z pochodniami. Wymowę sceny podkreślają wyświetlające się plansze z następującą treścią: (1) „Wolę musi podporządkować. Musimy budować jedność. Dyscyplinę musimy wspólnie wykuć.” (2) „Naród stoi ponad nami! – Adolf Hitler”

Cały film ma nie tylko ukazać przebieg pobytu dziewcząt w programie Landjahr, ale również przekazać główne wartości nazistowskie, tj. stawianie ogółu nad jednostką, gdzie pierwsza z nich jest „wszystkim”, a druga „niczym”. Przedstawia się w tu proces eliminowania przez ludzi tego co indywidualne, a następnie wkłada się ich w ramy nazistowskiej ideologii.


„Młody chłopak, a musiał iść do takigo Bayera” – Landjahr w pamięci zbiorowej

Po przybliżeniu ogólnikowo tematyki Landjahru przejdźmy do skupienia się nad relacją badanych. Na Górnym Śląsku Landjahr nazywano „landôwom”, co przez ludność rodzimą rozumiane było jako roboty przymusowe. Należy mieć na uwadze, że pewne treści w pamięci zbiorowej zatracają się, bądź ulegają modyfikacji przez swoich nosicieli, co sprawia, że nie łatwo jest odnieść wypowiedzi badanych do faktów historycznych. Pomimo tej prawidłowości nie umniejsza to wartości zebranego materiału. Poddając go interpretacji trzeba zwracać uwagę na następujące czynniki: osobiste zdolności interpretacyjne doświadczeń przez badanego; specyfikę kontekstu kulturowego, w którym badany jest zanurzony i jest przez niego ukształtowany; oraz bagaż doświadczeń, który formował siłę w ciągu całego życia (również tych po interesujących nas momencie).

Mieszkanka Ornontowic opowiada o sytuacji w domu po wybuchu wojny, kiedy dosięgła ją strata ojca, który sam wychowywał dzieci po śmierci żony:

„Jo poszła do moij ciotki, o'na miała sklep. To żech tam pomogała przy dzieciach. A o'na była w sklepie, bo tyn ujek był w ůbojnie. I tak byłach pare lat. I potym tak, że było na przymusowe roboty, nie. No to był taki Arbeitland [praca dla kraju – przyp. WM]. To jedni do gospodorzôw szli. A jo była inaczýj pisano, bo jo była przy dzieciach. Każdy můsioł jak czternaście lat, ze szkoły wyszoł. To koży můsioł dwa lata o'dpracować. A potym dalij tam była, ale już niy můsiała tam być. Ale byłach rada, że tam byłach, bo i zjeść... Było takie skromne jedzýnie, bo nie było na te kartki dużo. Ale jednak zawsze gniozdko takie cieplyjsze, niż w dôma. Bo w dôma co? Druga siostra poszła do babcie ta starszo. To zajś tam mieli gospodarstwo, to tyż jakoś pojadła. Tyż sie miała dobrze. No, a brat i siostra młodszo, tyż byli w domu. Ale tyż krowy pasły tyż tam u dziodkôw. Tam tyż pojedli. Rôżnie to było, nie. Nie ma tak jak w domu. I było trzeba było popłakać i byle co.” [1]

Po utracie rodziców przez badaną praca (nawet ta „przymusowa”) była namiastką stabilizacji życia. Nawet po odpracowaniu obowiązkowego okresu nadal była zatrudniona w formie opiekunki. Mieszkanie u Niemców, dla badanej oznaczało szansę na osiągnięcie stabilizacji. Pomimo tego, że dom był związany z przykrymi wspomnieniami, to kobieta odwołuje się do niego, jak do przestrzeni oswojonej, która zapewniała bezpieczeństwo i ciągłość w poczuciu osobistej tożsamości.

Jo ty była na przýmusowych robotach.W Katowicach, kaj je dworzec. Ta ulica jest zburzono. Jo chciała do Nimiec jechać. Mama mie nie pucili: „Kaj tam pojedziesz?!“ Alech můsiała iść na przýmůsiowe roboty do Katowic. I byłach tam rok, abo pôłtora roku, ani niy wiym. To wojna, wojna się zaczła. O'na mie chciała ze sobôm wziôńść. Ta, bo o'na była Nimka. O'na uciekała potym do Nimiec. Ale mi mama nie dali. Kurce!Tyla było nos w dôma!Tyn jeden brat môj chcioł sie w Holandii o'żenić. „Nie do dôm przyjedź”(...).Tyla dzieci, wszyjskich ino do chałpy zganiali. Jo tyż chciała jechać na landôwa. Nie puścili mie. No i potym byłach we Katowicach. Za tako gospodyni byłach. Wszystko robiłach. W takij kůmorze spała. Szło tam spaś, wiysz. Wyisz jak to w kômorze; szczewiki, rygał tam był. Můsiałch tam spać. Alech była młodo. Dwa razy za tydziyń jechałach do dôm. Bez Świyntochłowice, pamiyntom, tam tramwajem z Wirku tukiej. A z wirku piechty leciała. Pierwij nie było autobusa. A rano wczas můsiałach jechać, już tam być. To robiłach wszyjstko: dziołcha- dziecko takie małe miało, sprzôntać, robić zakůpy. Wszyjstko můsiała robić. Tela pokoi tam. Alech musiała iść na przýmůsowe roboty. Ino jo żech dostała kartka, tako na żywność, bo był za Nimca kartki. Bo jo byłach tako młodociano, to dostałach wiyncyj wszyjskigo. Masła wyincyj dostała; wszyjskigo. Dowali za Nimca tym dzieciom takim, no. Potym przýszła ta wojna. O'na potym uciekała, bo o'na miała chopa we wojnie. O'na sie Joschke nazywała, pamiyntom. A o'na pochodziła z Mikołowa. I potym, jak o'ni, to potym jo musiała w Mikołowie być(...). No i prawie tak na tym rogu, taki wielki dôm je [dzisiejsza ul. św. Wojciecha – przyp. WM](...).Tam był szynk za Nimca, wiysz. Jo můsiałach tam robić, jak diobli. Potym tyż, to czasym dwa tydnie tam byłach. I Gruszczyk sie nazywoł(...). To był o'd niyj o'jciec, a o'n mioł szynk za Nimca. Jo w szynku niy byłach, jo niy byłach pieryjo!...Jo byłach takie przýniyść, pozamiatyj- takie rzeczy jo robiła(...). Tam spali my, pieronie! Wanckôw[pluskiew – przyp. WM] tam było. Przýszli to wygazować, ale to niy pomogło. Za nie důgo zajś było. My pogrýzione były, jak diobli o'd tych wanckôw, a co zrobisz? Rusy[karaluchy – przyp. WM] tyż były tam. Rus to tam pôł biydy, ale wancki były gorsze, bo to gryzły. Kurce ludzie, co my wszýskigo. A jak mie půcił z tego szynku, tam tyn Gruszczyk sie nazywoł. To jo piechty z Mikołowa do dôm przýleciałach. A wczas rano,pieyjo! O' piôntyj, abo o' kieryj, żech musiała tam być. To jo zaś piechty leciała nazot do Mikołowa, bo inacyj jo koła niy miałach. A autobusy niy wziyny wszystkich. „Nu die Monats”...te karty miesiynczne. Jak już tak pedziała, to ani sie nie cisła do autobusa, bo cie nie wziôna. Můsiałach pokozać, a jo tego niy miałach(...).”[2]

 


[1] Badania własne Górnoślązaków: kobieta, ur. 1929 r., Ornontowice. Zapis 10.IX.2009,

[2] Badania własne Górnoślązaków: kobieta, ur. 1927 r., Borowa Wieś. Zapis 10.X.2009.


W narracji badanej nie pojawia się rozróżnienie na Górnoślązaków opowiadających się za opcją niemiecką, a Niemców pochodzących z starszej części Rzeszy.

Obszerna relacja kobiety z Borowej Wsi ujawnia charakter obowiązkowych prac na rzecz III Rzeszy. Ową pracę możemy podzielić na dwa okresy: pierwsza wiąże się z pracą u rodziny Joschke, druga natomiast z pracą u właściciela gospody. Pierwszy z okresów jest przez badaną odbierany jest jako pozytywny. Kobieta była dobrze traktowana przez rodzinę u której pracowała, można powiedzieć o wytworzeniu się swego rodzaju więzi, przywiązania, za czym przemawia fakt, że namawiano ją na wspólny wyjazd z w głąb Niemiec. Nawet niezbyt komfortowe warunki noclegu wspomnieniach nie są tak istotne. Drugi z okresów stoi w opozycji do pierwszego i jest postrzegany jednoznacznie negatywnie, co wiązało się ze złym traktowaniem przez właściciela gospody i opłakanymi warunkami bytowymi. Należy również zaznaczyć, że w narracji badanej nie pojawia się rozróżnienie na Górnoślązaków opowiadających się za opcją niemiecką, a Niemców pochodzących z starszej części Rzeszy. W obydwu przypadkach mowa jest o „Nimcach”.

Warto zwrócić uwagę na fragment wypowiedzi badanej, dotyczący braku zgody matki na udział w programie Landjahr, czego konsekwencją była konieczność odpracowania Pflichtjahr w Katowicach, a także brak zgody na wyjazd wraz z rodziną Joschke w głąb Niemiec. Jest to dobrym przykładem mentalności ludności rodzimej, jednoczącej się w dążeniu do przywrócenia rodzinie, poprzedniego stanu z okresu sprzed wojny. Wiąże się to również z zapobieganiem dalszych zmian w rodzinnym życiu. Jak silnie jest to zakorzenione w kulturze górnośląskiej ukazuje przykład brata badanej, który pomimo poważnych planów życiowych na obczyźnie, musiał zrezygnować, ponieważ rodzina nalegała na jego powrót do domu. Wspomnienia te nadal wzbudzają w kobiecie żal, który jest kierowany w stronę rodziców.

Następny cytat ukazuje Landjahr jako formę niesprawiedliwości w okresie wojny, w którym możemy zaobserwować także stosunek Niemców do Górnoślązaków, który w większości przypadków był przychylny. Prawdopodobnym wydaje się, iż pogląd na te wydarzenia, podyktowany był późniejszymi doświadczeniami, które wpłynęły na ostateczną ich interpretację.

„Ta młodzież miała ciyżko, bo ich pôźnij zabierali, ta młodzież na takie Landjahr, to było po nimiecku- Landjahr. Na takie praca tam do Bayerôw[na Bawarię – przyp. WM] do Nimiec. Mojigo brata tyż wziyni. Jo miała spokôj, bo ktoś můsioł w domu[siedzieć – przyp. WM], tata do pracy tam jeździł, do elektrowni. A jo przý mamie, przý gospodarce. Ale brat był trzý lata młodszy. Młody chłopak, a musiał iść do takigo Bayera. Ale sie tam niy mioł źle. Ino rozchorowoł sie na nyrki. I ta włcicielka, ta gospodyni zawiôzła go do lékarza nimieckigo. Pobadoł i powiedzioł, że to jest niybezpieczne. I zwolnił go. Po prostu zostoł zwolniôny. Przýjechoł do dômu. I tak już żodyn nigdzie niy był.”

Pomimo tego, że Landjahr kojarzony był przez ludność rodzimą z przymusem, to nie ma ona znamion traumy. Wszystkie wypowiedzi na temat tego zjawiska wskazują na dobre, bądź umiarkowane traktowanie Górnoślązaków przez Niemców. Jak możemy zauważyć w powyższej relacji, taki stan rzeczy mógł wynikać z podejścia III Rzeszy do terenu Górnego Śląska, który uważany był za ziemie odzyskane, a mieszkańcy za spolonizowanych Niemców. Owe podejście odzwierciedla przemowa Josefa Wagnera – gauleitera prowincji śląskiej – do Bund Deutscher Osten:

„Żyjący na Śląsku lud, choć mówi po polsku, nie jest polskiego pochodzenia, tak samo jak nie jest polska ta ziemia. Gdyby Śląsk był polski to i dzisiaj znajdujące się tu miasta miałyby charakter polski, a tymczasem są one niemieckie. Jeżeli więc spotka się mówiącą po polsku ludność, a i to w większości „wasserpolszczyzną”, to nie jest to dowodem, że czuje się ona Polakami. Stąd też jest niedopuszczalne, by Ślązaków przezywać „Pollacken”. Przeciwnie- żądam- gdyż to jest najwyższym obowiązkiem Niemca, by budzić w nich poczucie przynależności do narodu niemieckiego. Ślązak mówiący po polsku jest głęboko dotknięty, jeżeli się go uważa za Polaka. Aż do końca 1918 r. problem narodowościowy nie istniał. Obecna sytuacja jest działaniem walk narodowościowych okresu powojennego” [Kaczmarek 1998: 47].

Aby dobrze zrozumieć specyfikę okresu II wojny światowej na terenie Górnego Śląska należy rozdzielić go na dwie płaszczyzny. Pierwsza tyczy się działań polityczno-ideologicznych, tj. działań wojennych, wszelkich rozporządzeń o podłożu administracyjnym i ideologicznym. Druga natomiast związana jest z życiem codziennym rodziny w czasie okupacji. Pomimo tego, że pierwsza z płaszczyzn silnie wpływa na kształt drugiej, to jednak zachowuje ona w pewnym zakresie swoją autonomiczność. Dzieje się tak dzięki utrzymaniu prozaicznych, zrutynizowanych czynności zawartych w sferach życia rodzinnego, życia sąsiedzkiego, pracy zarobkowej bądź ludyczności. Te wszystkie czynniki i specyfika ludności górnośląskiej silnie determinują formę pamięci zbiorowej, która nierzadko stoi w opozycji do „oficjalnej historii”.

 


Bibliografia:

1. Hauke Reinhard, 1997, Das Landjahr – Ein Stück Erziehungsgeschichte unter dem Hakenkreuz, Gelnhausen: TRIGA

2. Kaczmarek Ryszard, 1998, Pod rządami gauleiterów: elity i instancje władzy w rejencji katowickiej w latach 1939-1945, Katowice: Uniwersytet Ślaski

3. 2006, Górny Śląsk podczas II wojny światowej: między utopią niemieckiej wspólnoty narodowej a rzeczywistością okupacji na terenach wcielonych do Trzeciej Rzeszy, Katowice: Uniwersytet Ślaski

4. 2010, Polacy w Wehrmachcie, Kraków: Wydawnictwo Literackie

5. Paustian Matthias, 1994, [online] Die Nationalpolitische Erziehungsanstalt Plön 1933 – 1945, http://www.akens.org/akens/texte/info/26/9.html, [dostęp 12 kwietnia 2012 r.]

6. Schmitz-Berning Cornelia, 2000, Vokabular des Nationalsozialismus, Berlin: Gruyter

7. Szacka Barbara, 2006, Czas przeszły, pamięć, mit, Warszawa: Znak

8. Förderkreis Weindorf Johannisberg, Landjahr [online], http://www.weindorf-johannisberg.de/johannisberg/johannisberg_landjahr.htm, [dostęp: 6 kwiecień 2012]