wtorek, 10 czerwiec 2014

Pamięć o dzieciństwie - źródło wiedzy o własnej tożsamości

Opublikowano w Artykuły
/

Pamięć jest traktowana przez badaczy przeszłości jako szczególne źródło wiedzy o tym, co minione. Widzą w niej swego rodzaju świadectwo owej rzeczywistości. Opowieści o dzieciństwie są dla mnie swoistą narracją, która ma na celu zaświadczenie o przeszłych wydarzeniach, ale także - zinterpretowaną historią, która może posłużyć jako doskonałe źródło wiedzy o tożsamości narratora. Wspominając dzieciństwo sięgamy do tego, co najwcześniejsze, do tego co nas ukształtowało. Być może to właśnie wtedy, podczas prób interpretacji swego dzieciństwa, dokonuje się proces zrozumienia siebie. Pierre Nora powiedział, że ludzie w dzisiejszych czasach potrzebują wspomnień, wręcz je kochają. Te emocje towarzyszące owym wspomnieniom Nora tłumaczy przez fakt, iż ludzie postrzegają je jako źródło prawdy [za: Golka 2001: 67]. Prawdy o samym sobie.

Jakże więc kształtuje się nasza świadomość na podstawie pamięci o dzieciństwie? Co więcej, czy w ogóle odczuwamy potrzebę powrotu do czasów, kiedy byliśmy dziećmi?Cytowany już przeze mnie Nora twierdzi, iż "ludzie przywiązują coraz większą wagę do swojego dzieciństwa. Przede wszystkim powszechnie kwestionowana jest dotychczasowa, oficjalna historia, natomiast  wydobywane są te elementy przeszłości, które wcześniej skrywano" [za: Golka 2001: 60]. Wedle mojej opinii oznacza to, iż w owych skrywanych (świadomie bądź nie) wspomnieniach należy szukać własnych początków. Skoro - według Zygmunta Freuda [Samson 2000: 33] - w wieku czterech lat jesteśmy w stanie zapamiętać wszystko to, co się wokół nas dzieje, należy uznać, że to właśnie ten moment może stanowić początek samowiedzy.

Oczywistym jest, że w procesie dalszego rozwoju, dalszej socjalizacji, zaczynamy tak na prawdę rozumieć to, co się działo. Ryszard Kapuściński pisał przecież, iż "punktem początkowym pamięci jest obraz. Zawsze będzie to obraz. Wiemy, że pierwsze wspomnienia dotyczą wieku lat trzech, czterech. Dotąd sięga nasza pamięć, wtedy zaczynają się te pierwsze wspomnienia. To jest mniej więcej ten wiek. Wtedy umysł dziecka myśli obrazami. To jest najczęściej wspomnienie wzrokowe" [Kapuściński 2003: 14].      

To wspomnienie wzrokowe nabiera często zupełnie nowego znaczenia w procesie interpretacji. Zapamiętany obraz zostaje bowiem zinterpretowany na podstawie wiedzy, którą posiadamy w danym momencie. Dzieje się tak dlatego, iż zazwyczaj nie jesteśmy
w stanie dobrze zapamiętać swojego dzieciństwa. Wpływ na tę sytuację ma wiele przyczyn, przeważnie "przyczyn typowo fizjologicznych, a mianowicie nasz umysł w dzieciństwie nie jest jeszcze wystarczająco wykształcony, aby udźwignąć obciążenie dużej ilości wspomnień. Nie jest zatem nic dziwnego, że nie pamiętamy zdarzeń, ani osób, które nam we wczesnym dzieciństwie towarzyszyły"[www.cudowne-lata.edu.pl 15.05.2012].

Niektórzy naukowcy twierdzą nawet, że nie jak w przypadku Freuda w czwartym roku życia, a dopiero w wieku dwunastu lat rozpoczynają się wspomnienia z dzieciństwa, bowiem "wówczas nasz mózg przestaje się intensywnie rozwijać, a zdobyte dotychczas umiejętności posługiwania się umysłem pozwalają na kodowanie znacznie większej ilości informacji, niż dotychczas. Wielu uczonych twierdzi, że to właśnie wiek 12-13 lat jest najistotniejszy w perspektywie życia człowieka. To bowiem właśnie wówczas tak naprawdę kończy się dzieciństwo i dopiero wówczas zaczynamy stawać się osobami coraz bardziej uwrażliwionymi na wszelkiego rodzaju kontakty społeczne. Tak naprawdę to dopiero wówczas może rozpocząć się właściwe i w pełni świadome swojego istnienia życie"
[www.cudowne-lata.edu.pl 15.05.2012].

Moim zdaniem, w dwunastym roku życia nie tyle zaczynamy bardziej pamiętać, ile zaczynamy bardziej rozumieć. Rozumieć to, co do nas dociera. Być może to właśnie wspomnienia ze starszego okresu ulegają w mniejszym stopniu mityzacji, aniżeli te wcześniejsze. Jeżeli bowiem rozumiem zapamiętane treści, potrafię je uporządkować i odpowiednio połączyć w logiczny ciąg, nie istnieje tak realne ryzyko manipulowania nimi. Natomiast zapamiętane obrazy, stanowią w naszej  świadomości jedynie  pewne odniesienie do przeszłości, do wydarzeń, których byliśmy świadkami. Tak na prawdę, dopiero w dorosłym życiu zaczynamy rozumieć te najwcześniejsze wydarzenia z dzieciństwa, które nie miały większej wartości, z powodu zbyt małej wiedzy o świecie.

Dzieciństwo stanowi fundament naszej dorosłości i w wielkim stopniu wpływa na kształt naszego życia. Zrozumienie sposobu myślenia, zachowania czy motywów działania danej osoby, nie będzie w pełni możliwe bez wcześniejszego poznania i zrozumienia jej dzieciństwa [Samson 2000: 9]. Dlatego tak ważne jest zachowanie i pielęgnowanie pamięci o dzieciństwie. Jednakże - podążając za słowami M. Halbwachsa - aby "dorosły odnalazł wspomnienie z dzieciństwa, nie wystarczy, że uwolni się z wysiłkiem, gwałtownym i często wręcz niemożliwym, od zespołu idei pochodzących od społeczeństwa, trzeba by na nowo zagościły w nim pojęcia dziecka i nawet trzeba odnowić jego wrażliwość, która dziś nie jest już w stanie odbierać tak spontanicznych i pełnych wrażeń jak w pierwszych latach  dzieciństwa" [Halbwachs 1969: 145]. Oznacza to, iż mając do czynienia z relacjami z  przeszłości, stajemy się świadkami nie tylko owych opowieści, ale także świadkami procesu interpretacji, mającego swe podłoże w obecnej wiedzy pamiętającego.

Otrzymane informacje należy zatem traktować zarówno jako swego rodzaju narracje o przeszłości, jak i narracje o teraźniejszej sytuacji. Anna Bolecka pisze nawet, że "im mniej zapamiętywałam z tamtego okresu, tym wyraźniejsze jednak były obrazy z epoki wcześniejszej. Osoby i przedmioty, smaki i zapachy układały się warstwami, wyraziste, nieomal dotykalne. Bo właśnie tak działa mechanizm pamięci. Kiedy bardzo chce się zachować coś dla nas ważnego, trzeba zrobić w świadomości <czarną dziurę>, która wciąga rzeczywistość i nie wypuszcza jej. Wówczas nowe wrażenia nie zmieniają się we wspomnienia i nie wypierają tego, co chcemy obalić" [Bolecka 2003: 119].

Potwierdza to moją tezę, iż pamięć o  dzieciństwie jest niezwykle istotnym źródłem informacji o badanym. Nie mam tu na myśli tylko i wyłącznie jego przeszłości, ale przede wszystkim procesy jakie w nim zachodzą, kiedy musi na nowo przywołać to, co już minione. Wspomnienia, które wybierze, ich kolejność, ich interpretacja, to wszystko wpływa na obraz pamiętającego. Narracje bowiem stanowią poniekąd sens przeszłości. Składają się one na "przebieg wydarzeń, ich sekwencje w czasie, a przy tym akcentują jedne z nich, zaś pomijają bądź bagatelizują inne. Przy okazji opisują łańcuch przyczynowo - skutkowy wydarzeń, pozwalają sformułować ich interpretację, ustalać uwarunkowania i efekty" [Golka 2009: 54]. Narracja o dzieciństwie, ta spisana czy zasłyszana, daje możliwość uchwycenia tejże przeszłości w słowach i obrazach. Daje także możliwość uchwycenia pewnej samowiedzy autora. Golka mówi nawet, że w każdej narracji można odnaleźć różne formy "wspomnieniowe i powtarzania, a przede wszystkim różne stopnie przywoływania i przepracowania przeszłości, czy też właściwe jej opracowanie na nowo (...)  opowieści mają swoje nieznacznie się różniące warianty, a tożsamość, która ma dzięki nim zostać zachowana, jest najczęściej dyskretna i nieznacznie dostosowana do aktualnych okoliczności i potrzeb" [Golka 2009: 61]. Sięgając do własnych początków na nowo tworzymy swoją historię.

Pamięć o dzieciństwie i późniejsza jej narracja daje podstawy do zrozumienia własnej tożsamości. Daje także możliwość powrotu do świata, za którym często tęsknimy i do  którego powrotu już nie ma, gdyż żaden dorosły nie potrafi na niego spojrzeć oczami dziecka. Bolesław Leśmian w swoim wierszu "Z lat dziecięcych" pisze tak:

Przypominam- wszystkiego przypomnieć nie zdołam:
Trawa...za trawą -wszechświat...A ja- kogoś wołam.
Podoba mi się własne w powietrzu wołanie-
I pachnie macierzanka- i słońce śpi -w sianie.
A jeszcze? Co mi jeszcze z lat dawnych się marzy?
Ogród, gdzie dużo liści znajomych i twarzy -
same liście i twarze! ... Liściasto i ludno!
Śmiech mój - w końcu alei. Śmiech stłumić tak trudno!
Biegnę , głowę gmatwając w szumach , w podobłoczach!
Oddech nieba mam - w piersi! - Drzew wierzchołki- w oczach!
Kroki moje już dudnią po grobli- nad rzeką.
Słychać je tak daleko!Tak cudnie daleko!
A teraz - bieg z powrotem do domu- przez trawę-
I po schodach, co lubią biegnących stóp wrzawę...
I pokój, przepełniony wiosną i upałem,
I tym moim po kątach rozwłóczonym ciałem-
Dotyk szyby- ustami...Podróż w nic , w oszklenie
to czujne, bezbrzeżne z całych sił – istnienie!

[www.magdaumer.pl/wiersze/zlat.htm 15.05.2012]

Leśmian na samym początku swojego utworu przyznaje się, że nie wszystko pamięta, nie wszystko zdołał sobie przypomnieć, jedynie pewne obrazy, zapachy, emocje. Nie analizuje ich, jedynie stara się je na nowo odtworzyć, choć na chwilę mieć dostęp do samego siebie sprzed lat, dostęp do tego, co już nie wróci. Pisze także o tym, na czym i ja skupiłam swoją uwagę, to jest o różnicy w rozumieniu świata przez dziecko i przez dorosłego. Dziecko wszystkiemu ufa, we wszystkim pokłada nadzieję, świat wydaje się być dla niego ogromny, piękny i beztroski. Dopiero z wiekiem nabiera się dystansu do tego, co nas otacza. Z wiekiem zaczynamy na nowo patrzeć na siebie, na własną przeszłość.

Pamięć o dziecięcych latach naszego życia jest niezaprzeczalnie warunkiem koniecznym do zrozumienia siebie w otaczającej teraźniejszości. Należy pamiętać bowiem, iż dzieciństwo jest fundamentem naszego życia, kształtuje charakter człowieka, wpływa na dalsze poczynania. Od tego momentu zależy w dużym stopniu, jak ułożą się nasze późniejsze relacje z otaczającym nas światem, a także z jakimi emocjami będziemy podchodzić do własnej przeszłości.